Sport

Zamknij

Cudowne chwile spędzone na obozie w Sierakowie

10:16, 12.07.2014
Skomentuj Cudowne chwile spędzone na obozie w Sierakowie

Cudowne chwile spędzone na obozie w Sierakowie na zawsze pozostaną w pamięciach każdego uczestnika. Obóz Letni w Sierakowie tenisistów i podopiecznych Piotr Błaszczyka rozpoczął się 28 czerwca 2014 r. i z przykrością ze łzami w oczach i to w ogromnych ilościach zakończył się 7 lipca 2014 roku. Regularnie od 7 lat obozowicze czekają cały rok by móc wyjechać do pięknego ośrodka w Sierakowie. Tego lata również było świetnie. Kadra instruktorska Piotra Błaszczyka przygotowała mnóstwo atrakcji dla swoich ulubionych sportowców i przez 10 dni fundowała atrakcję za atrakcją nie dając nawet chwili oddechu. Instruktor Krzysztof Łopuszyński prowadził zajęcia z lekkiej atletyki i sprawdzał wytrzymałość na długich i krótkich dystansach na wymiarowej 400 metrowej bieżni oraz mierzył daaaalekie skoki. Instruktor Tomasz Lewandowski bawił się i grał ze swoimi podopiecznymi w uliczna koszykówkę na bardzo dobrze przygotowanych do tego boiskach i nawet latem hokej miał wzięcie. Instruktorka Małgorzta Pezala prowadziła zajęcia z piłki nożnej oraz z siatkówki i miała do wyboru aż 6 kapitalnych boisk ze sztuczna nawierzchnia. Gra w palanta także cieszyła się popularnością a dalekie wybicia mówiły o świetnej dyspozycji uczestników tego lata. Instruktorka Natalia Bocian jako 4 krotna mistrzyni świata prowadziła zajęcia w swojej koronnej dyscyplinie jakiej jest fitness ucząc gimnastyki oraz wytrzymałości. Instruktorka Agnieszka Andrzejwska prowadziła zajęcia wytrzymałościowe z fitnessu w rytm hitów z list przebojów. Instruktorka Paula Dudek tańczyła i uczyła tańca oraz wyczucia rytmu w rytm idealnych kawałków muzycznych do których pomysły choreograficzne układały się właściwie same dzięki kreatywności i profesjonalnemu podejściu do sprawy samej prowadzącej oraz uczniów. Instruktor Piotr Błaszczyk szukał i bardzo łatwo znajdował tenisowe talenty i nie mógł się nadziwić jak prosto przychodzi przyswajanie trudnego sportu jakim jest tenis. Sześć kortów tenisowych w tym jeden kryty to za mało by zmieścić taka porcję talentów. Klaudia Kirschibel i Kinga Król dbały o wszystkich uczestników żeby na treningach nie zabrakło im wody, a kiedy zrobiło się małe ała na kolanie szybko przemyły i plasterkiem zakleiły by sprawić żeby szybko wrócił uśmiech na twarz. Klaudia i Kinga radziły sobie doskonale w tej roli. Trenowali dzielnie i bez marudzenia bo doskonale wiedzieli, że piękna plaża i czyste jezioro właściwie pod nosem czeka by ostudzić i zrelaksować. Tyle ile kilometrów na boiskach i prawie tyle samo zrobili ?mil wodnych? w kajakach i rowerach obserwując przyjazną toń wody i przyrodę Sierakowskiego krystalicznie czystego jeziorka. Radości i uśmiechów było co nie miara szczególnie w tedy kiedy w bitwie wodnej na terenie ośrodka można było doszczętnie zlać wodą swojego instruktora, a nawet wszystkich. Balony pełne wody latały w powietrzu i rozbijały się idealnie pod nogami szczęściarza. Noce były krótkie bo żeby opowiedzieć wrażenia po całym dniu to te parę godzin nocnych to zbyt mało. Wyrozumiali opiekunowie przymykali oko na nocne rozmowy ale rano kiedy o 8.15 trzeba było wstać na apel nie byli tak wyrozumiali ale ku zdziwieniu na apelu byli zawsze wszyscy. Niezwykłym dniem i zapowiadającym ból i cierpienie był OBOZOWY CHRZEST, który zawsze się tak zapowiada ale i zawsze kończy się wprost odwrotnie. Uczestnicy chrztu z ubiegłych lat, którzy przeżyli to piekło mogli dzięki swoim pomysłom oddać to czego doznali rok temu wymyślając stacje chrzcin przez które musieli przejść Ci którzy po raz pierwszy byli na koloniach. Tegoroczne chrzciny przebiły właściwie wszystkie poprzednie lata. Pomysłowość stacji była tak wielka że nie wiadomo czy za rok ktoś będzie lepszy. Nowi obozowicze zaliczyli pokrzywy, szyszki i to na bosaka. Mąka, kisiel i którz to może wiedzieć co jeszcze na głowie świetnie wchodziło w reakcję z włosami i do tego kolorowa krepa nadawała wyrazistej barwy. Pasta do zębów właściwie wszędzie i mop oblepiony błotem był dobrym biczem. Po zakończonych chrzcinach wygląd chrzczony był tak opłakany, że instruktorzy zabronili mycia się w domkach tylko szybko skierowali całość dość dziwnie i lekko podobnych istot do ludzi nad jezioro, żeby się umyć. Tam wrócili wszyscy do dawnego wyglądu. Wielkim dniem i oczekiwanym od 7 dni trwania obozu był koncert zespołu, który wystąpił w telewizyjnym show polsat'u ? Must be the music? Band ? ADELIBANDA? w pełnym składzie Adela Konop, Marcin Cholewa, Piotr Pokutycki, Slawek Walczak i Mariusz Adamczyk. Impreza, koncert którego długo się nie zapomni. Po kilku kawałkach we wszystkich obozowiczów wkradła się nieopisana odwaga by tańczyć i tańczyć bez końca. Adelibanda gorącymi kawałkami i szlachetnym głosem wokalistki rozgrzewała do czerwoności. Cały wieczór zakończył występ nie zespół ale uczestnicy obozu gdzie Adelibanda usiadła w roli jury i mogła przekonać się jak to jest kiedy to oni mogą oceniać, a nie jak jest w telewizji gdy są oceniani. Obozowicze wykonywali przed zespołem swoje autorskie piosenki dotyczące pobytu w Sierakowie. Tego dnia wokalista zespołu Adela Konop i kolonistka Karolina Napierała obchodziły urodziny i wszyscy pięknie odśpiewali sto lat solenizantkom. Adela Konop dostała laurki od każdego domku oraz prezent, który stworzy Tomasz Grabowski, a tą niespodzianka z rąk Tomka od całego obozu był kot zrobiony z szyszek o orzechów laskowych. Wokalista zespołu prawie rozpłakała się ze szczęścia i w nagrodę za tak piękne urodziny następnego dnia rano odwiedziła z Marcinem Cholewa wszystkie domki sprawdzając czystość i wypisując autografy. Powoli cudowny i słoneczny czas w Sierakowie dobiegł końca. Nigdy kadra instruktorska na zakończenie obozu nie widziała tylu łez. Łez, które lecąc rzekami po policzkach mówiły jedno i to samo dlaczego to już koniec. Kadra pocieszała jak mogła zapraszając na obóz zimowy narciarsko-snowbordowy, ale latem mówiąc o zimie łzy i tak nie chciały zamarznąć i się zatrzymać. Uścisków, pożegnań i łez było tyle ile chyba tego dnia w drodze powrotnej spadło deszczu z szalejącej burzy. Po powrocie do Szubina na chwile wyszło słońce gdy ramiona rodziców szeroko otwarte przywitały swoje największe skarby. Zobaczą się znowu na pięknie ośnieżonych stokach w pierwszy tydzień ferii zimowych .

materiał: Piter PLAY - Szubin

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu itvszubin.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%