Sport

Zamknij

Obóz Letni w Sierakowie zakończony

18:40, 19.07.2015
Skomentuj Obóz Letni w Sierakowie zakończony

Wspaniale spędzony czas na obozie w Sierakowie na zawsze pozostanie w pamięciach każdego uczestnika. Obóz Letni w Sierakowie 2015 tenisistów i podopiecznych Piotr Błaszczyka rozpoczął się 27 czerwca 2015 r. a zakończył się 7 lipca 2015 roku. Regularnie od lat obozowicze czekają cały rok by móc wyjechać do pięknego ośrodka w Sierakowie. Tego lata również było pięknie. Kadra instruktorska Piotra Błaszczyka przygotowała mnóstwo atrakcji dla swoich ulubionych sportowców i przez 10 dni fundowała atrakcję za atrakcją nie dając nawet chwili oddechu. Instruktor Krzysztof Łopuszyński wraz z Piotrem Błyszczkiem prowadzili zajęcia z tenisa ucząc i chwaląc szczególnie tych którzy rakietę trzymali po raz pierwszy w życiu. Sześć kortów tenisowych w tym jeden kryty to za mało by zmieścić taka porcję talentów. Instruktor Tomasz Lewandowski bawił się i grał ze swoimi podopiecznymi w uliczną koszykówkę na bardzo dobrze przygotowanych do tego boiskach i nawet latem hokej miał wzięcie. Instruktor Małgorzata Pezala i Filip Wypych prowadzili zajęcia z piłki nożnej oraz z siatkówki i mieli do wyboru aż 6 kapitalnych boisk ze sztuczna nawierzchnia. Gra w palanta także cieszyła się popularnością a dalekie wybicia mówiły o świetnej dyspozycji uczestników. Instruktor Agnieszka Andrzejwska prowadziła zajęcia wytrzymałościowe z fitnessu ciesząc dzieci i młodzież bardzo ciekawymi układami. Instruktor Paula Dudek i Przemysław Kwaśniewski uczyli tańca oraz wyczucia rytmu w rytm najnowszych kawałków muzycznych do których pomysły choreograficzne układały się właściwie same dzięki kreatywności i profesjonalnemu podejściu do sprawy samych prowadzących oraz uczniów. Klaudia Kirschiebel i Paulina Teska dbały o zdrowie wszystkich uczestników żeby na treningach nie zabrakło im wody a kiedy zrobiło się małe "ała" na kolanie szybko przemyły i plasterkiem zakleiły by sprawić żeby szybko wrócił uśmiech na twarz. Trenowali dzielnie i bez marudzenia bo doskonale wiedzieli że piękna plaża i czyste jezioro właściwie pod nosem czeka by ostudzić i zrelaksować. Opiekun Emilia Zawadzka dbała o program obozu układając go w taki sposób żeby uśmiechy na twarzach były wymalowane ciągle. Emilia Zawadzka, Małgorzata Pezala, Agnieszka Andrzejewska,  Klaudia Kirschiebel, Paulina Teska i Paula Dudek codziennie wieczorem tuliły do snu pomagając zasnąć kiedy wieczorem najmłodsi troszeczkę tęsknili za rodzicami. Tyle ile kilometrów na boiskach i prawie tyle samo zrobili ?mil wodnych? w kajakach i rowerach obserwując przyjazną toń wody i przyrodę jaroszewskiego krystalicznie czystego jeziorka. Radości i uśmiechów było co nie miara szczególnie w tedy kiedy w bitwie wodnej na terenie ośrodka można było doszczętnie zlać wodą swojego instruktora a nawet wszystkich. Kolorowe balony pełne wody latały w powietrzu i rozbijały się idealnie pod nogami szczęściarza. Nie zabrakło również czasu żeby poopalać się nad brzegiem jeziora i schłodzić rozgrzane mięśnie po treningach w krystalicznie czystej i orzeźwiającej wodzie. Noce były krótkie bo żeby opowiedzieć wrażenia po całym dniu to tę parę godzin nocnych to zbyt mało. Wyrozumiali opiekunowie przymykali oko na nocne rozmowy ale rano kiedy o 8.15 trzeba było wstać na apel nie byli tak wyrozumiali ale ku zdziwieniu na apelu byli zawsze wszyscy. Część obozowiczów wstawała jeszcze szybciej by rozpocząć bieg już o godzinie 7.15 z instruktorem Piotrem Błyszczkiem i Paula Dudek. W nagrodę za tak wczesne poderwanie się z łózka było zwolnienie z obozowego rozruchu i dłuższy o jedna godzinę dzień obozu. Niezwykłym dniem i zapowiadającym ból i cierpienie był OBOZOWY CHRZEST który zawsze się tak zapowiada ale i zawsze kończy się wprost odwrotnie. Uczestnicy chrztu z ubiegłych lat którzy przeżyli to piekło mogli dzięki swoim pomysłom oddać to czego doznali rok temu wymyślając stacje chrzcin przez które musieli przejść Ci którzy po raz pierwszy byli na koloniach. Tegoroczne chrzciny przebiły właściwie wszystkie poprzednie lata. Pomysłowość stacji była tak wielka, że nie wiadomo czy za rok ktoś będzie lepszy. Nowi obozowicze zaliczyli pokrzywy, szyszki i to na bosaka. Mąka na głowie świetnie wchodziło w reakcję z włosami i do tego kolorowa krepa nadawała wyrazistej barwy. Margaryna i masło  właściwie wszędzie i mop oblepiony błotem był dobrym biczem. Tor na plaży w którym obozowicze czołgali się niczym amerykńscy komandosi. Po zakończonych chrzcinach wygląd chrzczonych był tak opłakany, że instruktorzy zabronili mycia się w domkach tylko szybko skierowali całość dość dziwnie i lekko podobnych istot do ludzi nad jezioro żeby się umyć. Tam wrócili wszyscy do dawnego wyglądu. Największą atrakcją obozu na którą wszyscy czekali był BANAN. Ja nazwali go obozowicze zmutowany banan ciągnięty przez motorówkę obwoził po całym jeziorze. Banan był nagrodą za wzorowe zachowanie. Zielona noc była najsmutniejsza z całego obozu gdyż nasze kochane dzieciaczki jak innych turystów w Sierakowie spędzający mile czas w hotelach i pensjonatach złapały rotawirusy. które zabrały uśmiech z naszych słonecznych buziek. Cześć dzieci pojechała na obserwacje do szpitala. Bardzo dzielnie zniosły tę chwile i następnego dnia dumni, że byli tak dzielni opuścili szpital. Zapowiedzieli ,że ostatnia noc nie była taka zła i na pewno za rok wrócą zabierając swoje rodzeństwo na przepiękną przygodę z daleka od rotawirusów, które będziemy omijać szerokim łukiem. Po obozie na ręce organizatora spłynęły ogromne ilości pozytywnych wiadomości za profesjonalną opiekę i zaangażowanie . Szczególne podziękowania od rodziców dotyczyły ostatniej nocy. Kadra Instruktorska po raz pierwszy w swoim życiu przeżyła taką przygodę i bardzo są z siebie dumni, że potrafili pomoc a przede wszystkim zareagować bardzo szybko. Przykra sytuacja ostatniej nocy sprawiła, że uczestnicy oraz kadra a także rodzice zżyli się ze sobą wymieniając mile słowa, dziękując. Widać jak na dłoni ,że takie sytuacje bardzo zbliżają ludzi do siebie. Jedna mama uczestnika obozu napisała w podziękowaniach, że rotawirusy stały się nawet atrakcją tego obozu, o której trzeba opowiedzieć w sensie dumy, niesionej pomocy i zaangażowania całego siebie. Organizator Piotr Błaszczyk bardzo chce podziękować kadrze instruktorskiej za niebywałe podejście i rodzicom za wyrozumiałość i miłe słowa. Na otarcie łez obozowiczów i poprawę smutnych minek, że obóz się już skończył wszyscy zostali zaproszeni na obóz zimowy narciarsko snowbordowy. Po powrocie do Szubina ramiona rodziców czekały szeroko otwarte przywitały swoje największe skarby. Zobaczą się znowu na pięknie ośnieżonych stokach w pierwszy tydzień ferii zimowych.

materiał: TCPP

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu itvszubin.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%